Dwie tercyny na temat nie wypowiedziany

Rowerzysto bez kasku na jezdni

Kocie – jeden w trzech susach

Jeżu przedreptujący szosę

*

Poeto w laurze zeschniętej gałązki

Zakonnico już sama w marnym klasztorku

Łódko wyciągnięta na piach

=========================================

Wierzba, 6-9 IX 2012 (dla K.B.)

© Andrzej Dąbrówka 2012

Dwie tercyny na temat nie wypowiedziany

Informacje o Andrzej Dąbrówka

Tenured professor, Institute of Literary Research (Polish Academy of Sciences), Warsaw.
Ten wpis został opublikowany w kategorii poetry. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Dwie tercyny na temat nie wypowiedziany

  1. Bardzo piękne, i bardzo smutne tercyny, Andrzeju…
    Dwie.
    Jak dwie kalie… (kalie są mniej pretensjonalne niż chryzantemy).

    Ta łódź… unosi się na falach piasku
    wiatr rozsypuje liście z wieńca
    oplatającego zgruchotaną czaszkę
    byłoby całkiem cicho
    tylko ten odległy skowyt miasta
    tylko ten plusk sypiących się ziaren

    • Olu, wstrząsający jest ten obraz łodzi na falach piasku – to jest ten dalszy ciąg, o którym nic nie wiemy. Cieszę się że Ci poddałem tę myśl – i pozostałe które wariacyjnie utkałaś dalej.
      .
      Nie wiem dlaczego, ale tak się uzbierało smutnych skojarzeń podczas pobytu w Wierzbie. Ktoś odebrał telefon o stanie przyjaciela leżącego w szpitalu z obrzękiem mózgu po potrąceniu go na rowerze. W Onufryjewie widziałem kota przeskakującego drogę – akurat nie przed samochodem, tylko zabawnie przed biegnącym uczestnikiem wycieczki (szedłem parę metrów za nim i nie wiem, czy się nie zderzyli), ale skojarzenie z innymi kotami się pojawiło… Potem Wojnowo – w pozbawionym już wiernych klasztorze-kościele starowierców parę lat temu umarła ostatnia z mieszkanek. Pobliskie jezioro o płaskim piaszczystym brzegu przechodzącym w trawnik podwórka.
      I na koniec Pranie, z aleją portretów sąsiadów Gałczyńskiego, z których pierwszego uwieńczył wiatr rzucając mu na deskę z napisem „poeta nieznany” jakąś gałązkę, która tkwi tam uschnięta.
      O zdjęciach, które nie tylko ja robiłem, następnym razem. One tłumaczą dedykację.

  2. Strof pisze:

    Szlachetne klatki tercyn… I odchodzenie, codzienne przedreptywanie szosy. Ku wysychającej na piachu łodzi.

    Serdecznie pozdrawiam
    Strof

    • Witam mistrza stroficznego blogowania.
      Dziękuję za odwiedziny w mojej pustelni.
      Skomentowanie bez konta na tym portalu wymagało chyba sprytu skauta.
      Do ośrodka w Wierzbie jedzie się albo idzie ładne kilka kilometrów przez las.

      • Strof pisze:

        Warto jednak było podjąć ten wysiłek (i skomentowania, i wyprawy przez las do Wierzby)🙂

        trudnieje orzech świtu
        w trzyletnim zaroście łąki
        komary tną brodę pustelnika

        wytrwajcie wytrwajcie deski
        usychające na piasku
        w długiej żegludze przez próchno

        gasną wierzby w krzyżowym
        ogniu dróg jasny kosmyk
        dnia zanurza się w łące jak wiosło

        Pozdrawiam
        Strof

  3. łódź potępioną sztorm dogania już na lądzie
    szkwałem zatapia a pognębia piachem
    podwójnie zatopioną kiedyś zbawi wiatr

    • Strof pisze:

      przez archanielską przechodzi trąbę oddech
      wiatru zliczone ziarno także drzazgi piany
      wraca jeziora łza pod Boską powiekę

      i łódź znów powołana jest i druga burta
      przyjmuje czyste światło nasiąka istnieniem
      i sieć tak pojemna znów i ciała ryb gęste

  4. morze jest wielką łodzią o wysokich burtach
    tak wielką i głęboką że nie może ani
    nie musi nigdzie płynąć bo w niej wszystko jest

    dzięki dobroci solnych ciepłych huraganów
    rozsiewa i zapładnia się miąższ wody życia
    mnożą pesteczki małż i olśniewa świeżość plaż

    • Strof pisze:

      a zdawało się że przetnie burtę przeorze ugór
      ciemny na połowy i wyjdzie po śliskich deskach
      przedpołudnia wróci ciepły nietknięty a jednak

      opadał w mrok aż zgubił się zupełnie
      gdzie dziś jego falliczny foton gdzie on sam dawca życia
      figlarny wyszczerbiła go głęboka czarna sól

      otula najgłębsza sztolnia jego płaski sen
      teraz istnieje tylko opis podróży wypalony kamień
      u rąbka skalistej sukni przy łonie co powołuje i niszczy

  5. ****** teraz istnieje tylko opis podróży wypalony kamień
    ****** ________________________________ Strof

    Nie kończy się ta podróż, której opis jeszcze
    ktoś czyta, choć już w lód się zmienił każdy
    z załogi i łódź sama pruje zmarzłe morze

    • Odwiedziłam ten zakątek, Andrzeju… i napisałam coś, co natychmiast zabrałam w inne miejsce, ale może niesłusznie, bo widzę, ze jednak tu wciąż zaglądasz, a i Strof przybiegł, zwabiony czarem fotopoezji przedziwnej.
      Ale czułam, że tak właśnie powinnam zrobić, bo wiersz sam mi sie napisał, bez chwili namysłu, i „zażądał” zabrania go tam, gdzie może komuś jest bardziej niż nam tu trojgu potrzebny, właśnie teraz, w tym czasie…
      „Nie kończy się podróż, której opis ktos czyta”… Fantastyczne, Andrzeju!!!

  6. A mogłabyś wskazać to nowe miejsce?

    • Ono nie jest nowe, tego nie napisałam:)
      Inne – niż nienowe, ale i inne niż to tutaj, miejsce jest zresztą zawsze przypadkową wypadkową przecinających się osi naszego czasu.
      Wiem, że trafisz łatwo:)
      Choć miejsce nienowe acz inne powab swój z odejściem fotowierszy utraciło, mnie trzyma na uwięzi sentymentu i prawa pierwszych połączeń:)
      Andrzeju, coraz piękniej tu u Ciebie:)

      PS. Nie mogłam tego co tam zaniesione zostawić i tu, bo śladów na piasku łódź nie może zostawiać zbyt jednoznacznych, choć i tu, jak na wodzie, wiatr ślad zmywa szybko…

      Pozdrawiam serdecznie, Andrzeju:)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s