Paź królowej na szczycie Połoniny Caryńskiej

Rok temu przeniosłem blogowanie tutaj, powstało akurat 50 notek, ale nie robiłbym z tego specjalnej uroczystości, gdyby nie ikonka z kieliszkiem szampana, nadesłana przez administrację do rameczki w menu dla takich komunikatów o komentarzach czytelników: gwiazdki i dymki, oznaczające ich reakcje i wpisy. Mysz przeczytała kieliszek jako „Happy anniversary!” Niby mała rzecz, niby to tylko mały sprytny skrypcik, ale widać różnicę z tym, jak mnie zakneblowano na Salonie24 po dwóch latach pisania (105 notek, 1900 komentarzy, 75 tys. wejść).

Wypada kolejny rok rozpocząć od nawiązania do tematu rzuconego w pierwszym wpisie, fotowierszu Lilia złotogłów na górze Smerek  (06.08.2012, 196 czytelników). Była nim wyniosła obecność szlachetnej lilii na szczycie góry, niewzruszenie unoszącej złotą głowę, mimo że chodzą po niej czerwone robaczki, i jej szkodzą. Zachowanie emblematyczne w każdym calu, tylko zostało zarysowane paroma kreskami haiku.

O ile wycieczka na Smerek rok temu była czymś całkiem nowym w naszych bieszczadzkich przygodach, to tym razem, ze względu na inicjację naszego pazia, po raz pierwszy towarzyszącego dziadkom na wakacjach wybraliśmy trasę dobrze znaną i – jak się nam zdawało – łatwiejszą.

Połonina Caryńska jest jednak dość wysoką górą i choć wejście składa się pod koniec z kilku długich dość płaskich odcinków, to góra dopuszcza jednak do swojego szczytu pobrawszy sowity haracz trudu.

Ale się opłaciło, bo kiedy już nasz paź i moja królowa docierali do samego szczytu, człapiący za nimi maruder dostąpił nagrody dostrzeżenia motyla. Był nim żółty rozigrany paź królowej, który czyni sobie ze szczytów górskich miejsce paradowania i wypatrywania samiczek (hill-topping).

Z trudem udało się uchwycić go na zdjęciach rozfruwanego w swobodnych tańcach, bo niechętnie przysiada, i dość szybko lata, oblatuje swoje terytorium. Na szczęście chwilami szybuje na nieruchomych skrzydłach i wtedy staje się widzialny dla aparatu. Dzięki temu jest w galerii kilka ujęć na tle doliny, które dobrze ilustrują to co uprawiał: Hill-topping. Niektóre zdjęcia są pokazane w całości, paź jest tam trudny do odnalezienia, ale jest, szukajcie. Wycinki tych zdjęć pozwalają na powiększenie obrazu i zbliżają motyla czyniąc z niego jakiegoś złotego ptaka.

Historia tegorocznej wycieczki w bieszczadzkie góry kończy się zatem równie dobrze jak  przed rokiem – spotkaniem z emblematycznie żywotnym stworzeniem, które to miejsce wybrało, uczyniło wyjątkowym i wartym kilku godzin wspinaczki.

© A. Dąbrówka (zdjęcia 9 lipca 2013, tekst 8 sierpnia 2013)

 ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? 130hilltopping-2dmwp 130papilio-hilltopping-dwp 130hilltopping-icon-kwp 130hill-topping-kwp ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? 134papilio-hilltopping-kwp 135papilio-hilltopping-dwp 138papilio-hilltopping-dwp ??????????????????????????????? 135papilio-hilltopping-kwp 141papilio-hilltopping-kwp 144papilio-hilltopping2-kwp 144papilio-hilltopping-dwp ??????????????????????????????? 142papilio-hilltopping-dwp 147papilio-hilltopping-kwp 148papilio-panorama-dwp  151papilio-dkwp 152papilio-dkwp  153paz-krolowej-papilio2-kwp ??????????????????????????????? 159PoloninaCarynska-Rawka-kwp???????????????????????????????

Informacje o Andrzej Dąbrówka

Tenured professor, Institute of Literary Research (Polish Academy of Sciences), Warsaw.
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Bieszczady, nature, personal, photography i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Paź królowej na szczycie Połoniny Caryńskiej

  1. maszynagocha pisze:

    Świetna seria! Moje gratulacje.🙂

    • Przyroda nas wciąż zaskakuje. A ponieważ rzadko jedno spojrzenie wystarczy, stąd potrzebne serie. Podziwiam autorów, którzy potrafią zrobić TO JEDNO najwłaściwsze zdjęcie, lub takie wybrać, bo wiem że robią ich więcej. Ja nie potrafię. Widocznie na tym polega moje amatorstwo.

      • maszynagocha pisze:

        Natura ma tyle twarzy, że wybieranie jednej można by uznać za nietakt.🙂

      • Dyplomatycznie, ale trafnie!

      • maszynagocha pisze:

        😉 A zdjęcia naprawdę bardzo ciekawe.

      • Andrzeju,

        Serdeczne gratulacje – to już 50, i to zaledwie w rok, jeśli dobrze kojarzę:)
        Zdjęcia – przepiękne!

        Trochę „przegapiłam” Twój wordpressowy jubileusz – ale cóż – prawie już tu nie zaglądam – jeśli, to tylko dla Twoich pięknych notek.

        Może w moją „rocznicę” – coś jeszcze tu napiszę, ale nie wiem. Nie jestem nawet pewna, czy bym jeszcze umiała:) Ostatnio (no, mtak z pół roku temu to było) nie udało mi się wejść w moduł pisania nowej notki…

        Pozdrawiam serdecznie!

      • Olu, Ja też nie jestem jakoś szczególnie aktywny w ostatnich miesiącach, choć teraz może jeszcze kilka notek napiszę zaległych o tym co się dzieje w ogrodzie, bo mam po prostu pewne obowiązki. Jeśli się wyhodowało (niechcący, ale nie bez trudu) trzy odmiany naparstnic, to trzeba o tym napisać. Jeśli zakwitła wytęskniona od 4 lat ipomea sprowadzona aż z Meksyku, to nie można tego przemilczeć, prawda?
        A z oprogramowaniem trzeba po prostu eksperymentować, nie bój się że coś wysadzisz w powietrze. Zawsze możesz skasować coś nieudanego.

  2. pattisj pisze:

    And you even caught it in flight! Thanks for leaving your comment and link on my blog so I could see your photos.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s