Dziadkowie i Rodzice

(Ciąg dalszy historii zaczętej we wpisie Przodkowie)

Przesunięcie Dąbrówków (z linii Franciszka i Józefy) z wareckiego Zapilcza nad Wisłę odbyło się w trzech krokach, choć wszystkie mieściły się w parafii Mniszew, sąsiadującej z rozniszewską. Tuż po ślubie Dziadkowie kupili działki rolne na Kępie Gruszczyńskiej na Wiśle, a później zapewne w Rękowicach na lewym („poprzednim”) brzegu Wisły. Na tej pierwszej placówce postawili zabudowania gospodarskie,  w których spędzili całe życie, wydając na świat czterech synów (Władysława, Jana, Aleksandra i Edwarda) oraz dwie córki (Mariannę i Zofię). Na działce rękowickiej, położonej tuż za wałem wiślanym (między siedliskami Rybarczyków a Witków), Aleksander zbudował w latach 1943-44 roku dom, ale  nie zdążył na dobre go zasiedlić z żoną i trójką synów. Kiedy bowiem latem ’44 nadszedł od wschodu front wojenny, najpierw przyniósł zarządzone przez Niemców czasowe przesiedlenie z linii spodziewanego frontu na Wiśle, a potem sam dom wziął udział w walce z Niemcami, i chyba w niej poległ.

Jak długo trwało mieszkanie u Boguckich pod gościńcem, bo tam – u siostry Ojca Zofii – została umieszczona rodzina?

Jak to było możliwe, że Ojciec nawyławiał belek drewnianych, które spływały z Wisłą, wytrącone z mostu budowanego przez Rosjan powyżej Gruszczyna – na wysokości Magnuszewa? Ostrzeliwali go w nocy Niemcy z dział z drugiego brzegu Pilicy. Spływające kantówki Ojciec wyławiał z rzeki i odkładał jako budulec nabyty legalnie. Kiedy w styczniu 1945 ruszał front, Rosjanie znowu potrzebowali materiałów na umocnienia transzei, i zaczęli zabierać stertę belek, zgromadzoną przez Ojca na budowę domu. Kiedy zobaczył, jak dwóch żołnierzy taszczy belkę podtrzymując jej końce na ramionach, rzucił się na ostatniego, strącił mu znienacka belkę z barku, a ta spadając przybiła potężnie kark pierwszemu żołnierzowi. Ten złapał za karabin i gdyby od razu strzelił, a nie zaczął najpierw krzyczeć, co myśli, nie byłoby mnie na świecie. Być może pomogła pewna zażyłość, jaka się tam zawiązała przez kilka miesięcy od września do stycznia, kiedy żołnierze się kręcili po tej okolicy i wdawali w pogawędki z miejscowymi. Odnaleźli się nawet wśród Berlingowców nawet jacyś dawni koledzy pułkowi Ojca, który po kampanii wrześniowej pod Mławą znalazł się ze swoim oddziałem w Warszawie, gdzie zdemobilizował ich dowódca, zamiast ich poddawać honorowo do niemieckiej niewoli. Kto miał blisko rodzinę mógł zostawić broń i iść do domu. Inni, którzy nie trafili do Warszawy, tylko poszli na Wschód, znaleźli się po 17 września na Syberii, i stamtąd dopiero po latach wracali do Polski.

Kiedy Rosjanie i Berlingowcy już zdobyli przyczółek Magnuszewski, rodzina mogła wrócić za linię frontu, ale domu już nie zastała, bo go Rosjanie rozebrali na umocnienia zdobywając w ciężkich walkach ten teren. Rodzice z trójką moich starszych braci wrócili na jakiś czas na Kępę Gruszczyńską. Dom dziadków jeszcze stał, ale nie żyli już ci, co go zbudowali. Dziadek Franciszek umarł jeszcze w grudniu 1939, babcia Józefa w grudniu 1943.

Co się stało z zabudowaniami w Kępie Gruszczyńskiej?

Kiedy ok. 1960 pływałem tam łódką z Ojcem, który coś robił tam w polu, już nie było tych domów. Czy po śmierci dziadków zostały rozebrane i przeniesione na trzecie miejsce, w sąsiednim Gruszczynie, gdzie Ojciec z Matką otrzymali z reformy rolnej parę hektarów?  W narożniku działki najbliższym starych zabudowań wsi Gruszczyn,  pobudował drewniany dom i stodołę z przybudowaną oborą. W tym domu się urodziłem. Dzięki temu położeniu domu miałem trochę bliżej do szkoły w Chmielewie, niż gdyby dom stał przy drodze do Wisły, w drugim końcu działki, którędy trzeba było zmierzać, kiedy się jechało wozem.

Potem powstała obora z cegły, a w starej Ojciec zlikwidował jedną ścianę i zrobił tak wiatę na wóz. W 1961 roku powstał dom murowany, jeden z pierwszych we wsi, z wewnętrznym murem z kupowanej cegły palonej, a zewnętrznym z cementowej, którą się samemu wyrabiało – w czym już sam pomagałem. Dom ten dalej stoi, mieszkają w nim krewni ze strony Matki (Nyrkowie)

Stara drewniana chata została sprzedana za 10 tysięcy zł wdowie Pawińskiej i przeniesiona do Gruszczynka, przysiółka Gruszczyna po drugiej stronie gościńca warszawsko-tarnobrzeskiego, o którym to miejscu mówiło się „pod borem”. Nowy dom był prawie gotowy akurat, kiedy nastąpiła elektryfikacja wsi (a może tylko tego przysiółka), w każdym razie kable były położone w rurkach na gołe ściany i dopiero wtedy je otynkowano. Pamiętam, jak ostrzegano mnie przed prądem i tłumaczono, żeby niczego nie wtykać do gniazdek, bo prąd mnie kopnie albo zabije, i doprawdy nie wiem jak to się stało, że jak tylko byłem sam, wziąłem dwa kawałeczki kabla, wetknąłem do obu dziurek i zetknąłem. Przemknęła z pyknięciem iskra i wyskoczył z trzaskiem korek, którego nie umiałem wcisnąć z powrotem, bo był za wysoko.

Ten trzeci krok – z Rękowic do Gruszczyna – okazał się ostatnim. Tam zakończyła się obecność Dąbrówków w parafii Mniszew. Wszyscy moi bracia i ja sam najmłodszy znaleźli pracę w Warszawie, i w 1966 roku rodzice kupili dom w Podkowie Leśnej aby dać nam mieszkania i się na starość tam przeprowadzić.

Dla moich rodziców był to jednak swoisty „powrót do Warszawy”. Około 1937 roku Ojciec dzięki bratu Władysławowi po wojsku znalazł pracę na kolei, i sprowadził na ulicę Lelechowską (do mieszkania brata – murarza) żonę z dwójką synów. Niebawem jednak został ponownie zmobilizowany, a kiedy wybuchła wojna, w pierwszych dniach nalotów na Warszawę Matka przez znajomych wysłała starszego trzyletniego syna z powrotem na wieś do Teściów, a z młodszym rocznym ewakuowała się parę dni później, z niemałymi trudnościami, bo już nie działała regularna komunikacja.


27 grudnia 2015

Informacje o Andrzej Dąbrówka

Tenured professor, Institute of Literary Research (Polish Academy of Sciences), Warsaw.
Ten wpis został opublikowany w kategorii historia, personal, Poland, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s