Dziadkowie i Rodzice

(Ciąg dalszy historii zaczętej we wpisie Przodkowie)

Przesunięcie Dąbrówków (z linii Franciszka i Józefy) z wareckiego Zapilcza nad Wisłę odbyło się w trzech krokach, choć wszystkie mieściły się w parafii Mniszew, sąsiadującej z rozniszewską. Tuż po ślubie Dziadkowie kupili działki rolne na Kępie Gruszczyńskiej na Wiśle, a później zapewne w Rękowicach na lewym („poprzednim”) brzegu Wisły. Na tej pierwszej placówce postawili zabudowania gospodarskie,  w których spędzili całe życie, wydając na świat czterech synów (Władysława, Jana, Aleksandra i Edwarda) oraz dwie córki (Mariannę i Zofię). Na działce rękowickiej, położonej tuż za wałem wiślanym (między siedliskami Rybarczyków a Witków), Aleksander zbudował w latach 1943-44 roku dom, ale  nie zdążył na dobre go zasiedlić z żoną i trójką synów. Kiedy bowiem latem ’44 nadszedł od wschodu front wojenny, najpierw przyniósł zarządzone przez Niemców czasowe przesiedlenie z linii spodziewanego frontu na Wiśle, a potem sam dom wziął udział w walce z Niemcami, i chyba w niej poległ.

Jak długo trwało mieszkanie u Boguckich pod gościńcem, bo tam – u siostry Ojca Zofii – została umieszczona rodzina?

Jak to było możliwe, że Ojciec nawyławiał belek drewnianych, które spływały z Wisłą, wytrącone z mostu budowanego przez Rosjan powyżej Gruszczyna – na wysokości Magnuszewa? Ostrzeliwali go w nocy Niemcy z dział z drugiego brzegu Pilicy. Spływające kantówki Ojciec wyławiał z rzeki i odkładał jako budulec nabyty legalnie. Kiedy w styczniu 1945 ruszał front, Rosjanie znowu potrzebowali materiałów na umocnienia transzei, i zaczęli zabierać stertę belek, zgromadzoną przez Ojca na budowę domu. Kiedy zobaczył, jak dwóch żołnierzy taszczy belkę podtrzymując jej końce na ramionach, rzucił się na ostatniego, strącił mu znienacka belkę z barku, a ta spadając przybiła potężnie kark pierwszemu żołnierzowi. Ten złapał za karabin i gdyby od razu strzelił, a nie zaczął najpierw krzyczeć, co myśli, nie byłoby mnie na świecie. Być może pomogła pewna zażyłość, jaka się tam zawiązała przez kilka miesięcy od września do stycznia, kiedy żołnierze się kręcili po tej okolicy i wdawali w pogawędki z miejscowymi. Odnaleźli się nawet wśród Berlingowców nawet jacyś dawni koledzy pułkowi Ojca, który po kampanii wrześniowej pod Mławą znalazł się ze swoim oddziałem w Warszawie, gdzie zdemobilizował ich dowódca, zamiast ich poddawać honorowo do niemieckiej niewoli. Kto miał blisko rodzinę mógł zostawić broń i iść do domu. Inni, którzy nie trafili do Warszawy, tylko poszli na Wschód, znaleźli się po 17 września na Syberii, i stamtąd dopiero po latach wracali do Polski.

Kiedy Rosjanie i Berlingowcy już zdobyli przyczółek Magnuszewski, rodzina mogła wrócić za linię frontu, ale domu już nie zastała, bo go Rosjanie rozebrali na umocnienia zdobywając w ciężkich walkach ten teren. Rodzice z trójką moich starszych braci wrócili na jakiś czas na Kępę Gruszczyńską. Dom dziadków jeszcze stał, ale nie żyli już ci, co go zbudowali. Dziadek Franciszek umarł jeszcze w grudniu 1939, babcia Józefa w grudniu 1943.

Co się stało z zabudowaniami w Kępie Gruszczyńskiej?

Kiedy ok. 1960 pływałem tam łódką z Ojcem, który coś robił tam w polu, już nie było tych domów. Czy po śmierci dziadków zostały rozebrane i przeniesione na trzecie miejsce, w sąsiednim Gruszczynie, gdzie Ojciec z Matką otrzymali z reformy rolnej parę hektarów?  W narożniku działki najbliższym starych zabudowań wsi Gruszczyn,  pobudował drewniany dom i stodołę z przybudowaną oborą. W tym domu się urodziłem. Dzięki temu położeniu domu miałem trochę bliżej do szkoły w Chmielewie, niż gdyby dom stał przy drodze do Wisły, w drugim końcu działki, którędy trzeba było zmierzać, kiedy się jechało wozem.

Potem powstała obora z cegły, a w starej Ojciec zlikwidował jedną ścianę i zrobił tak wiatę na wóz. W 1961 roku powstał dom murowany, jeden z pierwszych we wsi, z wewnętrznym murem z kupowanej cegły palonej, a zewnętrznym z cementowej, którą się samemu wyrabiało – w czym już sam pomagałem. Dom ten dalej stoi, mieszkają w nim krewni ze strony Matki (Nyrkowie)

Stara drewniana chata została sprzedana za 10 tysięcy zł wdowie Pawińskiej i przeniesiona do Gruszczynka, przysiółka Gruszczyna po drugiej stronie gościńca warszawsko-tarnobrzeskiego, o którym to miejscu mówiło się „pod borem”. Nowy dom był prawie gotowy akurat, kiedy nastąpiła elektryfikacja wsi (a może tylko tego przysiółka), w każdym razie kable były położone w rurkach na gołe ściany i dopiero wtedy je otynkowano. Pamiętam, jak ostrzegano mnie przed prądem i tłumaczono, żeby niczego nie wtykać do gniazdek, bo prąd mnie kopnie albo zabije, i doprawdy nie wiem jak to się stało, że jak tylko byłem sam, wziąłem dwa kawałeczki kabla, wetknąłem do obu dziurek i zetknąłem. Przemknęła z pyknięciem iskra i wyskoczył z trzaskiem korek, którego nie umiałem wcisnąć z powrotem, bo był za wysoko.

Ten trzeci krok – z Rękowic do Gruszczyna – okazał się ostatnim. Tam zakończyła się obecność Dąbrówków w parafii Mniszew. Wszyscy moi bracia i ja sam najmłodszy znaleźli pracę w Warszawie, i w 1966 roku rodzice kupili dom w Podkowie Leśnej aby dać nam mieszkania i się na starość tam przeprowadzić.

Dla moich rodziców był to jednak swoisty „powrót do Warszawy”. Około 1937 roku Ojciec dzięki bratu Władysławowi po wojsku znalazł pracę na kolei, i sprowadził na ulicę Lelechowską (do mieszkania brata – murarza) żonę z dwójką synów. Niebawem jednak został ponownie zmobilizowany, a kiedy wybuchła wojna, w pierwszych dniach nalotów na Warszawę Matka przez znajomych wysłała starszego trzyletniego syna z powrotem na wieś do Teściów, a z młodszym rocznym ewakuowała się parę dni później, z niemałymi trudnościami, bo już nie działała regularna komunikacja.


27 grudnia 2015

Reklamy
Opublikowano historia, personal, Poland, Uncategorized | Dodaj komentarz

Czary, alchemia, opętanie

 

Czary, alchemia, opętanie w kulturze na przestrzeni stuleci.

Studia przypadków.

Koncepcja Joanna Pietrzak-Thébault, redakcja Joanna Pietrzak-Thébault, Łukasz Cybulski; wyd. UKSW, 2015

W proponowanej książce prócz wstępu Redaktorów (Joanna Pietrzak-Thébault, Łukasz Cybulski) znajdziemy 21 artykułów pogrupowanych w sześć cykli, które przedzielają ilustrowane „inkrustacje” narracyjne. Pierwszy cykl wprowadza dwa zabytkowe teksty – niderlandzki dramat o Maryjce z Nijmegen (Szturc) oraz łac. dialog Ulryka Molitora o czarownicach zachowany w inkunabule Bibl Uniw. Wrocławskiego (Olga Koncisz, Agata Ceckowska). Obydwa źródła są istotne dla kwestii czarostwa, a jednocześnie kluczowe dla książki, wykorzystującej ich fragmenty jako przerywniki i ilustracje.

Część II zawiera pięć studiów, trzy o postaciach czarownic w literaturze antyku (Rybowska, Koźluk, Budzanowska), i dwa o tematyce średniowiecznej (Wiencek red., Bracha).

Część III przynosi trzy szkice o materiałach z kręgu renesansowej literatury włoskiej, narracyjnej i pragmatycznej (Klimkiewicz, Dimke-Kamola, Bartochowska).

Część IV reprezentuje piśmiennictwo demonologiczne francuskie, angielskie, włoskie i polskie XVII-XVIII w. (Kula, Rutkowski, Markuszewska, Kowalewska).

Cz. V przenosi nas do wieku XIX  trzema szkicami o różnych ujęciach historycznych zjawiska czarostwa (Korotkich, Marzęcka, Sokalska).

Ostatnia, VI część dotyczy XX-wiecznych reprezentacji czarostwa w źródłach etnograficznych, filmie i operze (Szot-Radziszewska, Wałaszewski, Jagiełło-Skupińska, Werner).

Szeroki zakrój czasowy i tematyczny nie pozwala na osiągnięcie jakiejkolwiek kompletności uzyskanego obrazu, ale jest on naszkicowany wieloaspektowo: uwzględnione są różne literatury europejskie, różne odmiany piśmiennictwa, nie tylko artystycznego (w tym popularnego), ale także naukowego i publicystycznego. Otrzymujemy znakomity przegląd problematyki, przypominający niezwykle ważny wątek w historii kultury, nie przebrzmiały do końca, gdyż wciąż w niej przetwarzany, zwłaszcza w jej formach popularnych. Są one może mniej twórcze i powierzchowne, ale przez swą powszechność doniosłe i przez to zasługują na ciągłe zainteresowanie badaczy.

Notatka na marginesie | Opublikowano by | Otagowano , | Dodaj komentarz

First handbook of Polish history, 1435

Commentum by John of Dąbrówka

on the Chronica Polonorum by bishop Vincentius

ed. by Andrzej Dąbrówka and Mikołaj Olszewski

Wydawnictwo IBL PAN, Warszawa  2015, pp. 350

 

During the Conference on the Chronicle of Bishop Vincentius (18th Medieval Meeting, held at the Institute of Literary Research in Warsaw, 4–6 June 2008) the idea has been expressed to further address the subsequent fate of this work. Coincidentally, in that year a critical edition of the Commentum in Chronicam Polonorum magistri Vincentii dicti Kadłubek by Ioannes de Dąbrówka, appeared as the vol. 14 of Monumenta Poloniae Historica, Nova Series. It has been prepared by a longtime researcher of this work Marian Zwiercan in collaboration with Anna Kozłowska and Michał Rzepiela. The news of this first medieval academic course of Polish history, and perhaps of historiography, has been delivered by Mikołaj Olszewski to the 18th Colloquium of the Société Internationale pour l’Étude de la Philosophie Médiévale (SIEPM), devoted to the theme What is New in the New Universities? Learning in Central Europe in the Later Middle Ages (1348–1500), and organised in Lodz, Poland 8–10 Sept. 2011. Discussion that ensued after his paper History at a medieval university? Remarks on John of Dąbrówka’s Commentary on Vincent Kadłubek’s „Chronicle of Poles”, has led us to the preparation of the present volume, which was preceded by the 26th Medieval Meeting carried out 12–13 June 2013 under the slogan „the first Polish history manual”. In the call for papers to take part in the Conference and in the invitation to contribute to the collective monograph, we asked a simple question about the Commentum by John of Dąbrówka: „what sort of book was it?” We received a set of papers examining various aspects that have to be grouped into three parts.

Part one discusses questions of historiography – first seen as a research environment for the work of Jan of Dąbrówka (Marian Zwiercan), then as a stream of historical writing, in which his Commentum occupies a certain place (Wojciech Drelicharz, Edward Skibiński), and finally as the area of John’s individual work (Piotr Węcowski).

It is obvious that this book opens with Marian Zwiercan’s Historia badań nad Jana z Dąbrówki „Komentarzem do «Kroniki polskiej» mistrza Wincentego

286
zwanego Kadłubkiem” [History of the research in John of Dąbrówka’s „Commentum to the «Polish Chronicle» by master Vincent called Kadłubek”], in which the author summarised his observations over the place of John Dąbrówka in in the work of different historians. Initially unfavorable, if not disrespectful opinions prevailed although already Zeissberg reported the need for a critical edition of this work, that then was not yet attributed to our author. Only the late 20th century brought more positive opinions, and finally the identity of the author has been confirmed. In the remainder Zwiercan presents closer the development of John’s workshop, by comparing the preserved copies with the rough draft („Brulion”, main part of the Lubin Codex, preserved at Warsaw’s National Library, shelf number 3002).

Wojciech Drelicharz in the study Miejsce „Komentarza” Jana z Dąbrówki w twórczości historiograficznej w Polsce pierwszych Jagiellonów [The place of John of Dąbrówka’s „Commentum” in the historical writing of Poland at the beginning of Jagiellonian rule] establishes a mindmap of the historiography of the 15th c. It shows the exceptional place of the Commentum, which came into being as a textbook for the yuniversity course of rhetoric and as such has been copied frequently. On the other hand its appearance was well prepared by the activity of scholars interested in Polish history. We read about the legacy of the Cracow historical school starting with an „opening balance” at the beginning of the Jagellonian times when immediately the three functional areas for historical knowledge become visible: the front of the relations with the Teutonic Knights, conciliarism and constitutional considerations (legitimacy of Royal power).

Edward Skibiński in the study „Komentarz” Jana z Dąbrówki do „Kroniki polskiej” mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem na tle polskiej historiografii średniowiecznej [John of Dąbrówka’s „Commentum” to the „Polish Chronicle” by master Vincent called Kadłubek on the background of the Polish medieval historiography] deals with the verification of the extent to which later chronicles have been used as a basis for his commentary. Mainly the Kronika wielkopolska [Chronicle of Greater Poland] and the Chronicle by Mierzwa served John to verify the data of Vincent. What we find here, therefore, is the beginning of modern scholarly criticism, although still not consequent enough.

Piotr Węcowski in the chapter „Opera minora” Jana z Dąbrówki [John of Dąbrówka’s minor works] completes the picture of John’s legacy with seven other historiographic works, which are only seldomly discussed, if they don’t remain unknown to some scholars at all. These are as follows: Rodowód książąt polskich [Pedigree of Polish Dukes], Poczet książąt i królów polskich [Guide to Polish dukes and kings], Genealogia książąt pomorskich [Genealogy of the Dukes of Pomerania], adaptation of the Rocznik małopolski [Annals of Lesser Poland], Katalog biskupów krakowskich [Catalogue of the bishops of Cracow], a legal-historical treatise (1464), and Oratio contra Cruciferos (1462–1464).

287
Taking them all into account allows you to better show the intellectual profile of the commentator, and informal leader of the group of royal experts in times of Casimir IV Jagiellon.

Piotr Dymmel in the analysis Editio princeps „Komentarza” Jana Dąbrówki do „Kroniki” Wincentego Kadłubka. Uwagi o tekście [First printing of John of Dąbrówka’s „Commentary” to the „Chronicle” by Vincentius. Remarks on the text] shows the composition of the first edition of John’s Commentary by J. S. Herburt (Dobromil 1612), which was not integral. He is enumerating all omissions and amplifications as compared with the new critical edition of 2008.

The second part of the book covers commenting as a kind of historiographic writing. First we look at the European area (Jakub Kujawiński), then we examine John’s Commentum in terms of its genre characteristics (Mikołaj Olszewski) – mainly by looking at its intellectual content, since its formal dependence from the accessus ad auctores is discussed by Marian Zwiercan and Mieczysław Mejor. We finally check the scholarly erudition of John, by comparing his and Vincent’s knowledge of the great poets of antiquity Horace, Ovid and Virgil (Katarzyna Chmielewska), and enumerating the sources he used in his interpretations (Dorota Gacka).

Jakub Kujawiński in the study Komentowanie historiografii w średniowiecznej Europie. Próba charakterystyki zjawiska na podstawie wybranych zabytków z obszaru romańskiego (XI–XV w.) [Commenting on historiography in medieval Europe. An attempt at the characteristics of the phenomenon on the basis of selected sources from the Romance countries (11th–15th centuries)] explores the glossatory origins and fluid nature of expounding historical writings. He shows how explaining single words or passages may develop into long excursus, amplifications, paraphrases and summaries and thus become germs of historical synthesis. By providing intratextual links to similar topics, glossators create potential repertories. When they establish analogies or generalizations and supply interpretation, they go beyond the realm of facts and a mere description of antiquities. Thus they weave a fabric of meanings and make a step towards historiography.

Mieczysław Mejor in the analysis Prolegomena „Komentarza” Jana z Dąbrówki do „Kroniki” Wincentego Kadłubka. Uzupełnienie do tekstu [Prolegomena of John of Dąbrówka’s „Commentary” to the „Chronicle” by Vincent Kadłubek] gives a typology of commentary literature and goes into depth of the structure of a scholarly commentary. He discerns an introductory part of it, called prolegomena, explaining methodological premisses which determine the content of the commentary proper. Having compared the prolegomena as they appear in the edition of 2008 with Commentum’s first incomplete printing of 1612 (based on other manuscript), Mejor finds a source of Johns inspiration for the explanatory content of his Commentum.

288
Mikołaj Olszewski in the study Dialektyka cnót jako motor historii. Kilka uwag nad „Komentarzem” Jana z Dąbrówki do „Kroniki” Wincentego Kadłubka [Dialectics of virtues as the engine of history. Some remarks on the „Commentary” of John of Dąbrówka to the „Chronicle” by Vincent Kadłubek] accomplished a reconstruction of basic principles of John’s philosophy of history, bringing out his thoughts on the causes of historical events and the general sense of history. The engine of history, but also the key to understanding its course turn out to be the moral transformations of outstanding actors of history.

Katarzyna Chmielewska in her chapter Gusta poetyckie mistrza Wincentego i mistrza Jana. Wincenty Kadłubek i jego komentator wobec twórczości Horacego, Owidiusza i Wergiliusza [Poetic tastes of master Vincent and master John. Vincent Kadłubek and his commentator as related to the works of Horace, Ovid and Virgil] focuses on the differences between John’s and Vincent’s way to use quotes from three great poets of ancient Rome – Ovid, Horace and Virgil. After comparing quotes and references to the classics in the Chronicle and the Commentum, she analyzes the methods applied by both Polish historians, and the objectives pursued by them.

Dorota Gacka in her contribution Lektury Jana z Dąbrówki w świetle „Komentarza” do „Kroniki polskiej” mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem [Readings of John of Dąbrówka apparent from his „Commentary” to the „Polish Chronicle” by Vincent Kadłubek] gives us two chapters from the Commentum in Polish translation: one predominantly devoted to literary matter (IV, 20) and the second on the subject of historiography (IV, 7); she is analysing their content looking for the sources of the author’s erudition. Further she looks at various places of John’s book, where the parenting guide Disticha Catonis, most popular at medieval schools, is used by John for moral commenting. The final part presents an inventory of the works referred to in the commentary which were identified by its editors in the 2008 volume.

Part three of our book collects a handful of observations on individual scholarly contributions of the commentator, inevitably random and far from complete. We are giving some thought to John’s knowledge of the poetics of the prologue (Witold Wojtowicz), we look at the differences in the image of the legendary Queen Wanda in Vincent and in John (László Tapolcai), we put his work in the area of mythography, other than mythology (Leszek Słupecki), we examine the extent of John’s geographical knowledge (Adam Krawiec), and finally we’re looking at a fancy concept of Slavic ethnogenesis situating their cradle in Pannonia (Ryszard Grzesik).

Witold Wojtowicz in the chapter Jan z Dąbrówki o Prologu „Kroniki” Wincentego [John of Dąbrówka about the Prologue of the „Chronicle” by Vincentius] is comparing reflections of John on the Prologue with recent opinions about it. The learning of the author of the Commentum in Chronicam
289
Polonorum is confronted with late medieval depictions of the poetics of a work’s prologue.

László Tapolcai in the study „Multe enim mulieres precesserunt viros in virtutibus”. Obraz królowej Wandy w „Kronice polskiej” mistrza Wincentego i w „Komentarzu” Jana z Dąbrówki [The image of queen Wanda in the „Chronicle” by Vincentius and in the „Commentary” by John of Dąbrówka] is discussing the reasons for the heroisation of Wanda’s character in John’s Commentary – was this rise in value caused by difference in personalities between the two writers, or did it respond to the changes in social circumstances over the two centuries?

Leszek Słupecki in the chapter Jan z Dąbrówki – polskie dzieje bajeczne i uzupełnienie mitu krakowskiego o kopce Kraka i Wandy [Polish legendary history and John of Dąbrówka’s addition to the Cracow myth with the tumuli of Krak and Wanda] starts with establishing the difference between mythology and mythography. Both share same contents, which differ however in their cognitive status: mythology is something people believe in, mythography not any more, although it gets still interest and reverence as monument of the past. Assessing John’s contribution to Polish mythography, Słupecki shows no esteem for the author of the Commentum. Only one element, important for the history of Cracow’s origins deserves his appreciation. It is the mentioning of the sites of ancient royal burials, absent from earlier chronicles. Going along with the association logic and the coherence of mythography Dąbrówka is identifying the tumuli of Krzemionki and Mogiła as respectively the burial sites of Krak and Wanda. By doing this John wrote the last chapter in their history and connected important legendary figures with real topography of medieval Cracow.

Adam Krawiec in the study Polska, Słowiańszczyzna, świat – problematyka geograficzna w „Komentarzu” Jana z Dąbrówki [Poland, the Slavdom, the world – geographic problems in the „Commentary” by John of Dąbrówka] is firstly assessing the way of reception of Vincentine historic-geographical idea of double ethno- and toponymy, to focus further on disclosing from the Commentum of the vision of Poland, its different inhabitants and neighbours.

Ryszard Grzesik in his contribution Jan z Dąbrówki a panońska koncepcja etnogenezy Słowian [John of Dąbrówka and the pannonian concept of the ethnogenesis of the Slavs] is investigating the sources of this concept, absent from other Polish, Czech and Hungarian chronicles of that time, with one exception of the „Slavic interpolation” in the Chronicle of Greater Poland. A possible source of that idea could have been a passage in an old Russian chronicle containing Great Moravian tradition.

Opublikowano books, conferences, literature, medieval studies, mediewistyka, personal, Poland, research, Uncategorized | Otagowano , , , | 1 komentarz

Nasza najpiękniejsza katedra

Odczytywanie Długosza: Częstochowa, 16- 17 września 2015



Za życia Jana Długosza (1415-1480) Królestwo Polskie dochodziło do szczytu swojej potęgi. Już przystępując do pisania jego łacińskiej historii (1455) bez wielkiej przesady mógł o niej mówić i pisać: Roczniki Sławnego Królestwa Polskiego. Nie musiał przy tym wspierać się legendami z zamierzchłej przeszłości, ponieważ jego czasy rzuciły na ojczyznę wystarczająco dużo blasku. W bitwie grunwaldzkiej zasłużył się jego ojciec, zaś stryj odprawiał msze na polu tamtej bitwy. Sam Jan, w l. 1431-1455 sekretarz kanclerza Zbigniewa Oleśnickiego, był świadkiem sprawowania przezeń faktycznej władzy w państwie, kiedy następca Władysława Jagiełły (†1434), protoplasty rodu Jagiellonów, był nieletni, i zginął młodo pod Warną (1444). Następnie Długosz, już w służbie nowego króla Kazimierza Jagiellończyka (panował 1447-92), pełnił misje dyplomatyczne, z których najważniejszą było przygotowanie aktu pokoju toruńskiego (1466).  Polska odzyskiwała zachodnią część terytorium państwa krzyżackiego (Prusy Królewskie).

Ksiądz kanonik krakowski, jakiś czas kanclerz tamtejszej kapituły, był także dobrze wprowadzony w sprawy Kościoła i jego archiwa. Miał zatem bardzo dobre przygotowanie i warunki do pracy dziejopisarskiej. Równolegle z Rocznikami napisał szereg opracowań źródłowych dotyczących inwentaryzacji dóbr kościelnych i prozopografii (szczegółowe katalogi biskupów kilku diecezji). Gromadził i studiował dokumenty, poszukiwał wiadomości w zbiorach prywatnych i zagranicznych, latami porządkując materiały, które następnie obrabiał narracyjnie. Był naukowo metodyczny i krytyczny wobec źródeł, aczkolwiek przyznawał, że niekiedy opierał się na gołosłownych twierdzeniach lub wręcz domysłach.

W początkowych partiach kroniki, kiedy musi ustosunkować się do braku źródeł pisanych, dzieli się swoim rozczarowaniem do dawnych władców Polski, którzy zaniedbali obowiązku utrwalenia na piśmie swoich czynów. „To wielkie zaniedbanie dziejów trwa u Polaków do dnia dzisiejszego” – dodaje i tłumaczy:

Zwyczaj spisywania roczników nie był i nie jest rzeczą przypadkową ani błahą, ale bardzo użyteczną i potrzebną dla rozwoju ludzkiego, aby mianowicie przyszły wiek i następne pokolenia miały obraz dobrych książąt i bohaterów, chwalebnych obyczajów, czynów i cnót, i by się do owych stosowały, a wiedząc, że źli u Boga i ludzi w nienawiści, unikały mogącej ich ścigać za grobem hańby i przekleństwa. Żadna też cnota bądź to wojenna, bądź domowa nie była nigdy tak wielka i głośna, aby długo trwać mogła w pamięci bez przekazania jej potomnym w formie pisanej, lecz jakikolwiek czyn bohaterski  czy cnota uchodzą za słabe i ułomne, gdyby nie ujawnili ich pisarze, którzy wyznaczają im właściwe miejsce, przydając blasku sprawom pokojowym i wojennym. (PJD s. 67)

Obowiązki i funkcje historyka są zatem wciąż umoralniające, parenetyczne: trzeba przekazywać pozytywne wzory ku zbudowaniu potomnych, o złych zaś także wspominać ku przestrodze, aby wszyscy źli wiedzieli, że nie unikną niesławy.

Znajdziemy u Długosza dosyć kłopotliwych szczegółów z życia dworu królewskiego. Wymagało to odwagi i zdecydowania, aby relacjonować beznamiętnie żenujące skandale, jak nakaz aresztowania siedmiu rycerzy podejrzanych o cudzołóstwo z królową Zofią (1427). Trzech z nich salwowało się ucieczką za granicę.

„Hińcza z Rogowa zaś, który najbardziej był podejrzany o nierząd, usiłował uciec. Schwytany w czasie ucieczki, kiedy popadł w większe podejrzenie, wtrącony głęboko do brudnej wieży w Chęcinach omal nie wyzionął ducha od smrodu w więzieniu.”

Mimo że królowa ówczesnym zwyczajem, uroczystą przysięgą poświadczoną przez sześć niewiast, oczyściła się z zarzutu, wydarzenie to postawiło w wielce niezręcznej sytuacji króla Kazimierza IV, jej syna urodzonego właśnie w owym 1427 roku. Długosz mu lojalnie służył, ale miał z nim chłodne stosunki; widział że po latach ten sam Hińcza należy do najbardziej wpływowych osób w stronnictwie króla. Chwalimy dziś i Kazimierza i Długosza za to, że potrafili współpracować, mimo że się nawzajem nie lubili. Król miał mu za złe niezależność i pełne oddanie Kościołowi. Długosz nie cenił polityki Kazimierza, który go nie we wszystkim słuchał. Spotykali się w kilku istotnych punktach i dokonali chlubnych rzeczy z korzyścią dla państwa. Z pewnością mają obaj wkład w jego okrzepnięcie, a ich postawa pomaga nam zrozumieć co to takiego „racja stanu”.

Inaczej niż dwaj jego wielcy poprzednicy, Gall i Wincenty, Jan Długosz zdążył ukończyć Kronikę opatrując ją posłowiem, a jedynie nie doprowadził do końca redakcji i korekty czystopisu. Po rocznej chorobie, spodziewając się śmierci, która w istocie niebawem nastąpiła, zamyka XII księgę pisząc Epilog i apel do potomnych. Jeszcze raz przedstawia swoje motywy i metodę.

…nie wszystko, co napisałem w tym dziele jest niewzruszone, ale może być podważone, bo jest nietrwałe i nie dość dobrze uzasadnione, ponieważ zostało zaczerpnięte z opowiadań innych ludzi albo z domysłów własnych i cudzych. Wiadomości te były rozrzucone wśród zarośli pełnych kolców, znalezione w cudzych zapiskach i pismach (…) Uznałem je za wiarygodne, ponieważ podawano je za prawdziwe, ale proszę wszystkich, którzy mają większy talent i biegłość w wysłowieniu, aby poprawili me błędy i niezręczności. (…) Przy tak wielkiej bowiem ilości i różnorodności materiałów byłoby rzeczą anielską wszystko do końca wyjaśnić i uzgodnić.

A my nie pisaliśmy jak najczcigodniejsi apostołowie ani Ewangelii, ani listów kanonicznych, ale dla ćwiczenia naszego talentu opisywaliśmy podlegające ciągłym zmianom, nietrwałe sprawy ludzkie. Ryzyko dotyczące prawdziwości tych przekazów przyjmujemy na siebie… (PJD 537)

Skrupulatność, szacunek dla źródeł, doprowadziły go do skromności wymagań wobec prawdy historycznej i do uświadomienia sobie jej stałej zależności od wysiłku badacza. Częścią prawdy jest do niej dochodzenie.

…dzieło to pisałem stale, bez przerwy, nie tylko własnymi palcami, ale i moich kopistów, blisko 25 lat, …dniami i nocami przykładałem się do tego dzieła z największą troską, największą gorliwością i starannością. Zaniedbując inne sprawy ustawicznie pracowałem po nocach dla posuwania naprzód tego dzieła. A ponieważ poznawałem coraz to inną, trzecią, czwartą, piątą i szóstą prawdę, to rzadko w tej książce można znaleźć stronę, której bym, zrozumiawszy mój błąd, nie usunął spośród innych i po sześć i siedem razy nie poprawiał, abym u kogoś za życia lub po śmierci nie budził zgorszenia lub wątpliwości. (PJD s. 537-8).

Otwartość, z jaką nazywa różne wersje zdarzeń „prawdami”, zdumiewa jako postawa na wskroś nowoczesna. Okazuje się, że pracowitość wspomagana uczciwością prowadzą do metody gwarantującej najpewniejsze wyniki.

Samo ukończenie Roczników nie zapewniło im jednak lepszego losu. Nikt nie podjął się druku, kiedy jeszcze trwała władza Jagiellonów. Nie myślał zresztą o tym autor – cieszyłyby go mnożące się odpisy, których było w sumie ok. 120, z czego dotarło do XX w. 7 kompletnych, co jak na tak ogromne dzieło jest wynikiem niezwykłym. Jednak Długosz czym innym byłby rozczarowany. Prosił w swoim apelu o to, by jego dzieło kontynuować. Prosił i błagał…

…wszystkich duchownych, tak zakonników, jak świeckich, a szczególnie czcigodnych i znakomitych mężów: doktorów, profesorów, mistrzów, studentów i skrybów na każdym wydziale naszego chwalebnego Krakowskiego Uniwersytetu, aby oni po mojej śmierci nie szczędząc swych sił męskich kontynuowali te Roczniki i aby nie pozwolili, by one zniszczały i aby je zarzucono.

Już wiemy, że nie zniszczały, gorzej było z kontynuacją. Owszem, młodszy kolega Długosza z kapituły krakowskiej, kantor katedry, chrześcijański humanista Bernard Wapowski (1450? –1535; studiował razem z Kopernikiem od 1493), doprowadził swoją kronikę do roku swojej śmierci; obejmowała ona w zachowanej części okres od 1380; część oryginalną (od 1480 – do r. 1535) wydał Józef Szujski w 1874 r. Wapowski nieco udoskonalił pewne Długoszowe obrazy, złagodził wizerunek Kazimierza i rozsnuwał aspiracje terytorialne Królestwa aż po Morze Czarne. O wiele dalsze od realizacji stało się inne pragnienie Długosza:

…błagam, zaklinam i zaprzysięgam doktorów, mistrzów, profesorów i członków kolegium uniwersyteckiego, aby wydzieliwszy jedną z lepszych kolegiaturę, przydzielili jej osobnego mistrza biegłego w naukach humanistycznych. Ten, zwolniony od wszelkich prac, trudów i zajęć niech się zajmuje wyłącznie Rocznikami, niech o nich myśli, niech je kocha, bawi się nimi, niech się nimi gorliwie zajmuje, niech o nich rozmawia we dnie i w nocy, z sobą i z innymi, niech dba o pożytek, korzyść i chwałę Ojczyzny.

Młody Długosz w krótkich czasach studenckich w Krakowie mógł się otrzeć o akademicką lekturę Kroniki Wincentego. Nic dziwnego, że zapragnął, aby jego dzieło spotkał podobny zaszczyt. Skromność przeszkodziła temu hojnemu fundatorowi burs i kolegiów akademickich, aby samemu założyć katedrę poświęconą badaniu historii Polski w oparciu o Roczniki.

Kiedy wreszcie po 130 latach znajduje się entuzjasta (J.S. Herburt), który rozpoczyna edycję Roczników własnym nakładem (1614, Dobromil), na życzenie Wazów ich druk wstrzymano. Nie w smak było dworowi publikowanie dzieła, którego głównym bohaterem była inna rodzina.

Ze swoją prostą annalistyczną strukturą Długoszowa Historia Polski niczym dzieło architektury gotyckiej ujawnia swój plan, nie maskuje materiału wypełniającego konstrukcję, mieści wszystkie racje swojego istnienia, ma groby, popiersia, podolepiane tabliczki, wywieszone wota i chorągwie. Słychać w niej przykłady, pieśni i kazania o sprawach najważniejszych. Wzbudza tym wszystkim zadumę, zaufanie i podziw. Budowana dziesiątki lat, jest z nami od dawna, otwiera i zamyka wielką przestrzeń. Może jest więc naszą najpiękniejszą katedrą?

(Skrót rozdziału mojej książki  Średniowiecze. Korzenie)

 Program konferencji Odczytania Długosza

Odczytania Długosza

Częstochowa, 16- 17 września 2015

 

16 września

15.00 – uroczyste otwarcie konferencji: wystąpienia JM Rektora AJD dra hab. inż. prof. AJD, Zygmunta Bąka oraz Prezydenta m. Częstochowa Krzysztofa Matyjszczyka.

15.30 – panel dyskusyjny z udziałem prof. Franciszka Ziejki, prof. Jana Malickiego, prof. Andrzeja Dąbrówki, prof. Marii Węchowej i dra hab. prof. UŚ Zbigniewa Kadłubka.

17.30 – rozstrzygnięcie konkursu literackiego „Gry wyobraźni”.

18.00 – koncert Jasnogórskiego Kwartetu Wokalnego „Cantus”.

 

17 września

  1. 00 – 11.30 – I panel

mgr Jan Petrásek, Slezská Univerzita v Opavě, Strategia narracji Annales Jana Długosza wobec czeskiej historii i jej (dys)kontynuacja w dziejopisarstwie polskiego renesansu;

 

dr Katarzyna Janus, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie,  „Hocus pocus”. Miracula w pierwszych księgach Długoszowych Roczników. Funkcja przekazu. 

dr Edyta Skoczylas-Krotla, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Rok 1410 według Jana Długosza – leksyka tekstów dziejopisarza

dr Katarzyna Chmielewska, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Łzy spiżowych posągów w pałacu Popiela. Jan Długosz o Pompiliuszach polskich;

mgr Marcin Kiełbus, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Faktografia a dydaktyka: „balneum” i „sordes” w „Rocznikach” Jana Długosza.

12.00 – 14.00 – II panel

mgr Elżbieta Hak, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Kronika Długosza jako źródło inspiracji estetycznej;

dr hab. Adam Regiewicz, prof. AJD, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Co słychać u Długosza? Audioantropologiczne badanie odgłosów „Roczników” Jana Długosza;

 

dr Anna Musialik, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Biblioteka Śląska w Katowicach, Śmierć i żałoba w Rocznikach Jana Długosza.

dr Barbara Kowalska, AJD, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Jan Długosz w świetle liczb

14.00-15.00 – przerwa obiadowa

15.00 – 17.00 – III panel

mgr Piotr Kołpak, Uniwersytet Jagielloński, Czy Jan Długosz słuchał kazań Jana Kapistrana na krakowskim Rynku?  Osobiste doświadczenie jako źródło kreowania pamięci historycznej;

dr Marta Kasprowska-Jarczyk, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Recepcja dzieł Jana Długosza w Gentis Silesiae annales Joachima Cereusa;

mgr Maciej Gaździcki, Uniwersytet Jagielloński, Kraszewski jako czytelnik dzieła Długosza, Długosz jako bohater dzieła Kraszewskiego. „Roczniki” i „Dzieje Polski”;

 

mgr Ewa Stolarczyk, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Jan Długosz w czasopiśmie „Dzwonek Częstochowski”.

 

17.00 – wystąpienie zamykające konferencji
dr hab. Robert K. Zawadzki, prof. AJD, Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie, Droga do wielkości historiografa, czyli znakomite fakty żywota Jana Długosza. Część pierwsza: dzieciństwo i młodość (na podstawie Vita Ioannis Dlugosch Senioris canonici Cracoviensis).

Opublikowano conferences, literature, medieval studies, mediewistyka, personal, Poland, research | Dodaj komentarz

Przodkowie

Kiedy moja praprababka Salomea Dąbrówczyna owdowiała w 1839 roku, pozostawiona przez Wawrzyńca, zmarłego w wieku 40 lat, po roku wyszła za jego kuzyna Macieja, też Dąbrówkę.

Wychodząc za innego Dąbrówkę Salomea nie musiała zmieniać nazwiska po mężu, czym wyrównała dziwną rozmaitość swoich nazwisk panieńskich, jaką przekazują akta parafii Rozniszew. Salomea najczęściej figuruje w nich jako Kuciakówna, raz czy dwa jako Gudziakówna, oprócz tego jako Kujawianka, Kurowianka, Kwiatkowska. Doliczyłem się, że z Wawrzyńcem miała dziesięcioro dzieci, pięciu synów i pięć córek, zaczynając od Wojciecha (ur. w 1823 w Winiarach) a kończąc na Emilii w 1839. Jako szósty urodził się Michał (1834-1896) – mój pradziadek. Zaraz po nim były bliźnięta, też sprawiedliwie podzielone: Wincenty i Józefa. Nowemu mężowi, który dzięki małżeństwu awansował z wyrobnika-sieroty na gospodarza w Zakrzewie, urodziła w 10 miesięcy po ślubie syna Tomasza (1841). Ich dalszych potomków nie szukałem, bo to już nie moja linia. Dużo więcej ich nie było ze względu na wiek Salomei, nawet przy tak żywotnej kobiecie, która według metryk pierwsze dziecko urodziła mając lat dwadzieścia, a rodząc ostatnie po 18 latach liczy sobie „swego wieku” lat trzydzieści. Kiedy umiera 9 kwietnia 1860 roku jako nie kto inny, tylko córka Kazimierza Kuciaka i Katarzyny z Rączków [Runczka] czar wiecznej młodości jednak pryska i Salomea ma regularne 60 lat. Umiera „na Wymysłowie (…) zostawiwszy dzieci: Józefa, Mariannę, Pawła, Józefę i Anielę w Wymysłowie mieszkające”. Rozumiem to tak, że są to nieżonaci synowie i nie wydane za mąż córki. Być może Józef jest drugim synem Macieja. Ten zaś drugi Dąbrówka w małżeńskim życiu Salomei zmarł wcześniej, mimo że był od niej o 10 lat młodszy. Wymysłów to przysiółek Zakrzewia bliżej Warki, nad Pilicą, na wysokości pałacu Pułaskich.

Prapradziadek Wawrzyniec zmarły 6 grudnia 1839 roku miał według aktu lat 40, ale z innych aktów wynika, że mogło to być również lat 47, kiedy bowiem 19.03.1832 rodził im się syn Paweł, Wawrzyniec ma „lat Czterdzieści”, a wiek Salomei wtedy zatrzymuje się na magicznej liczbie 30. Skoro Wawrzyniec był gospodarzem w Zakrzewie jak jego ojciec Grzegorz, a syn Wawrzyńca Michał, mój pradziadek, już nie jest gospodarzem, ale wyrobnikiem (i takim pozostaje aż do śmierci w 1896 roku na folwarku Anielin-Kępa, z tego wynika, że część gospodarstwa Wawrzyńca otrzymał któryś z braci (pierworodny Wojciech?), a resztę odziedziczyła żona Salomea, z czego zapewne wyposażyła kilka córek. Wraz ze śmiercią Salomei kończy się zakrzewski odcinek w mojej genealogii. Nie wiem, jak długo trwał, bo  do tej pory odszukałem tylko pokolenie rodziców Wawrzyńca, którymi byli Grzegorz Dąbrówka (1767?-po 1839) i Zofia Król (1777?-1830.12.06). Najstarszym aktem stanu cywilnego, w którym występuje Grzegorz, jest metryka urodzenia jego córki z 30 maja 1817, której nadał imię żony – Zofia, podając wtedy, że ma lat 50, a żona 40. Nie wiem, kiedy umarł praprapradziadek Grzegorz, nie ma go w aktach Rozniszewa po roku 1839, tak jakby opuścił Zakrzew po śmierci syna Wawrzyńca. Nie znajduję go jednak w aktach parafii Grabów n/Pilicą, gdzie mając lat 58 wraz z mieszkającym tam bratem Jakubem (l. 60) pochował swoją matkę Łucję, która zmarła w Cychrowskiej Woli 15 listopada 1820 roku mając „lat ośmdziesiąt”. Musiała więc ta moja pra4x-babka Łucja urodzić się w roku 1740. Grzegorz nie pokazał się też w aktach Warki, które parę lat temu przebadała moja Żona (jak akta Grabowa, tam odnalazła Łucję, choć wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, kto to zacz).

Kiedy Michał syn Wawrzyńca i Salomei żeni się z Marianną Lipińską, mieszka w Warce, a pracuje jako wyrobnik w Winiarach. W Warce ochrzci syna Franciszka – urodzonego tam 16 lipca 1876 roku mojego dziadka. „Rodzicami Jego Chrzesnemi byli Stanisław Boniecki i Klara Kotlińska”.

Franciszek jako 24-letni kawaler żeni się z siedemnastoletnią Józefą Rokicianką, córką Jana Rokity i Ludwiki Witczak z Anielina. Dom tych Rokitów stoi w Rozniszewie na północno-zachodnim rogu ulicy wpadającej od strony Warki do drogi  prowadzącej do kościoła. Ślub odbywa się 19 listopada roku 1900 w Rozniszewie.

Od tej pory Dąbrówkowie z mojej linii migrują ku Wiśle – do sąsiedniej parafii Mniszew – już tam urodzą się moi rodzice: Aleksander Dąbrówka i Stanisława Nyrek, i wszystkich pięciu synów. Moi dziadkowie kupują przed wojną jakieś grunty w Rękowicach i na Kępie Gruszczyńskiej. Po wojnie ojciec z matką otrzymują z reformy rolnej kilka działek i pastwisko nad Wisłą. Stała na nim tablica informująca, że Wisła mija 451 kilometr swojej długości.

***

Impuls do przeszukania akt rozniszewskich dało mi udostępnienie przez Archiwum Państwowe w Radomiu skanów ksiąg stanu cywilnego parafii Rozniszew i bazy danych stworzonej przez Polskie Towarzystwo Genealogiczne (geneteka.pl), o czym zawiadomił mnie Mariusz Kazańczuk, dokonawszy odkryć we własnej rodzinnej przeszłości.

Po ostatnim szperaniu  tak się rysuje lista moich przodków po linii ojcowskiej, sięgając do roku 1740:

Aleksander Dąbrówka (1913-1968) -X- Stanisława Nyrek (1910-2000)
|
Franciszek Dąbrówka (16.07.1876-15.12.1939) X Józefa Rokita (1882-3.12.1943) X 19.11.1900, c. Jana i Ludwiki Witczak, świadkowie Tomasz Dąbrówka l.43 i Franciszek Smoleński l 36
|
Michał Dąbrówka (7.09.1834-26.02.1896) X Marianna Lipińska (???)
|
Wawrzyniec Dąbrówka (1792?-6.12.1839) X Salomea Kuciak (1802?-1860)
|
Grzegorz Dąbrówka (1762?-po 1839) X Zofia Król (1777?-6.12.1830)

|

NN (?) X Łucja (1740?-15.11.1820)

1820-11-15DabrowkaLucja-wp

Akt zgonu Łucji Dąbrówczyny (kliknąć dla powiększenia).

***

Dalszych poszukiwań muszę dokonywać w archiwach kościelnych, gdyż akta stanu cywilnego kończą się, a właściwie zaczynają w roku 1810.

Opublikowano personal, Poland | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Źródło

piosenka kropel wody fotowiersz


I


Budzi się z zimowego
zaspania zasypania


Dopija po kropelce
Ze drżenia rozmrożenia


Wzbiera tocząc się w sobie
Wyżłabia żłóbek w grobie


Namnaża się przez siebie
Ucieka ciekiem w żlebie


Otwiera głazów wrota
I zbawia się w powrotach


By żyznym przepełnieniem
Cucić schylone cienie



II


Póki jest jeszcze słabym Zmokłym
kurczaczkiem Może wsiąknąć w skały
Być wychłeptane przez nienasycone
gąbki mchu Wypite przez zachłanną ziemię
która wiele Żyć musi strawić i zapomnieć
by nowych łaknień liczny chór napoić


Póki jest jeszcze samo w sobie
Płynie do siebie i dla siebie
Głębi studnie w których Samo
ze sobą tańczy w kółko
Prążki i pręgi fal spręża w embriony wirów


Rabuje nasion bank Obnaża z ziemi
Korzenie Huśta się na lianach
Skacze na główkę w swoją toń
a Ubielone wie jak ma Ślad Niebieszczyć
jak Zażółcać gleb brąz jak
Siewek puszcze Zazieleniać
Jak grać i ciche kołysanki śpiewać


III (kołysanka)


Dopiero gdy wypłynie z siebie
Jako większy strumień
I go zarybią pstrągi słońc
Dosiądą ośmionodzy
Pływacy wodniacy
Wolni ptacy
Różni mali rodacy


– To już nie zginie to dopłynie
W świat daleki na łono rzeki
Ta w potrzebie przyjmie do siebie
I Wandali na tratwach z bali
I Pieski uczepione kawałka deski
I Krowy którym widać tylko głowy
I Konie z rzemiennym podogoniem
Spłyną i Łowcy w skórze owcy
I Powodzianie spóźnieni na śniadanie


IV


Lecz nim utonie w czymś większym od siebie
na równinie
Za drogowskazem tęczy idzie z ziemi w nieba
i z powrotem
Najprostszą z osiągalnych dróg między światami


Spływając |
_______w dół |
________wytycza |
_____________drogę |
____________ wzwyż |
_____gdzie ma rząd |
________ pion |
bóg gór |


  1. (kliknięcie otwiera galerię powiększonych obrazów)

2. (kliknięcie otwiera galerię powiększonych obrazów)


3. (kliknięcie otwiera galerię powiększonych obrazów)


Zdjęcia © A.Dąbrówka 6 sierpnia 2011

Tekst © lipiec-sierpień 2015


Opublikowano art, Bieszczady, mountain lakes, nature, personal, photography, poetry, Poland | Otagowano , , , | 3 Komentarze

Combinations in tandem – photopoems by Oneida Cramer

Strong relations between pictures and poetry are nothing new in literary and art history. It is difficult to find a self-respecting poet who had not written once a poem inspired by a painting: preferably a very famous one, by an Italian, Flemish or Dutch master. There are thousands of poets with ca 50 000 poems identified by Gisbert Kranz in his 3-vol. study and anthology Das Bildgedicht (1981-1989) – the numbers must be much bigger by now.

In this type of poetry the painting is earlier, its literary echo comes later and aways from another author, not the painter. So it is a meeting of two artists resulting not in a conversation, a literary response to the visual composition. In most cases the poem is re-telling the narrative motifs and is reading the messages encoded in the visual artwork.

Quite different was the emblem poetry where the visual and literary concept were developed together for a given project, sometimes by the same artist. Here both codes belong closely together, one message is incomplete without the other. The drawing is mostly an illustration for the motifs told in the literary part of the emblem. If anywhere, it is here we get a real conversation. between two different artists, or even two artistic workshops and esthetic attitudes within one artist.

With the invention of photography two things happened, dividing the art according to different technologies: analog printed photos by professional photographers started to be used as earlier paintings were used for poets’ inspiration. The digital photography brought quite a new quality. Displaying the photo on screen allows for a better insight in the details of the picture, which can be studied more thoroughly. So it can have a better impact on the author who may feel the call to continue the editing of the picture by adding something more than a caption. If we remember that giving a caption to the picture was the privilege and obligation of any painter and photographer anyway, we realize that both the bildgedicht and the photo-poem have their origin in the naming gesture of the visual artist. Poets follow them more or less cunningly.

So this is where we are looking at the book of Oneida Morningstar Cramer (click for examples): a professional photographer who wanted to go beyond a simple naming of her photographs developing them into poems. Once or twice we can recognize this pattern in one-line texts that could do as captions, e.g. in: An Enigma in Orange, Ocean canyon ambush, or Stage Backdrop Drama – the latter’s spreading the words over the space transforms it into a playground for the eye of the beholder, forced to move throug the furnished living room.

Contrary to the practice of the arts, where the caption stays off the picture, and only the signature of the painter is put on the irrelevant piece of the presented world (not on the main figure’s forehead), Cramer’s poems step fully on the photos, filling their „less important” areas void of details. In some cases the Author breaks the routine of keeping the picture’s borders as the work’s delineation, and the texts exceed the picture’s dimensions, staying outside of it or being given an additional empty black frame as writing space.

The common solution however merges the texts with images, to guarantee the unity of the photopoem at the cost of the independence of both contributing components – or ingredients, to follow Cramer’s culinary metaphor for photo-poem: „a work as a whole, where taste and aroma become the drink”.  The in-tandem metaphor is also valid, because both esthetic players  – word and image – are an inseparable pair. The internal unity of Cramer’s photo-poems follows from the minimal (almost no) distance between looking and reading: the cognitive loop can be most effective thanks to minimalizing the time lapse between the moments of understanding the picture and the text, and keeping them constantly in the same focus of attention. It is indeed a drink whose taste we can feel at the same time as we feel its smell.

The accompanying poems differ in their character no less than the images. The ways of topicalization cover the many possibilities between simple paraphrasing of a visual motif, and its more abstract treatment: epigrammatic (e.g. My admiration…, When techno meets techno…, Ode to a dying elm), philosophical (e.g. Antique the pages…, Watching goldfish…, Sun and rose), and a general lyrical reflecting (e.g. Down my alley, In poetic vision, Winter dress). Most from numerous flower or nature poems represent the simple first type (On a peach rose petal…, White waves…,  and many more). There is one perfect Dinggedicht on the tuning fork (The art of precision…) whose photo, however, perfect as it is, does not participate in the poem’s content in the way of visual poetry.

In the choice of presented objects there is no program, they vary from a landscape panorama to the smallest detail revealed by macro-photography. The first two poems already show this frame, which is kept more or less consequently through the whole volume, with its many panoramic shots, scenes with acting people, separated by close-ups of leaves, petals, drops and insects.

A collection of outlooks with meanings, meanings of outlooks.

A. Dabrowka
23 July 2015



Oneida Morningstar Cramer, Idealism is an attractive flower,
Eudora Publishing Company, Dallas 2014.



Opublikowano art, photography, poetry | Dodaj komentarz